Sydney: Spacerownik po mieście (dzień 3)

Ależ ja się cieszę! Zwiedzanie (1) zoo zawsze ma w sobie ten nieodparty urok dziecięcej beztroski. Oglądanie zwierząt z różnych zakątków świata wyzwala dreszczyk emocji, a obserwowanie endemicznych gatunków australijskich to już prawdziwa rozpusta. Jasne, że ciekawiej byłoby je obejrzeć w naturze, ale jeśli nie planujesz road tripu po Australii, to ogród zoologiczny może być…

Sydney : spacerownik po mieście (dzień 2)

Pierwszy dzień zwiedzania Sydney już za nami! Och daj już spokój! Nie przesadzaj, wcale nie jest tak wcześnie. Jest już 8, a uwierz mogłam zmusić Cię do wcześniejszego wstania, bo (1) targ rybny otwierają o 7 rano każdego dnia. Wiem, wiem mogliśmy przyjść później, bo działa do 16, ale jeszcze sporo atrakcji nam zaplanowałam, więc zbieraj…

Sydney: spacerownik po mieście (dzień 1)

Chodź! Zostaw to, potem się tym zajmiesz. Chodź na spacer! Powłóczymy się trochę po Sydney. Jest niesamowite! I pomyśleć, że wszystko zaczęło się tu od grupy skazańców. Naprawdę. Właściwie to od ekspedycji Jamesa Cooka, która dotarła do Zatoki Botanicznej w 1770 roku. Choć nie, czekaj chwilę coś pomyliłam. Już pamiętam. Właściwie to pierwszy statek ze…

Australia: na własną rękę? Dasz radę!

Grunt to dobre nastawienie. Do Australii może się pojechać na własną rękę. Kraina kangurów przez długi czas była w strefie moich marzeń jednym z tych punktów odległych o lata świetlne z tą myślą „kiedyś tam polecę”. To „kiedyś” zmieniło się w „za kilka miesięcy” z kilku powodów, ale przede wszystkim dlatego, że uznałam to za…

Australia: 5 opowieści o niebiańskich plażach

Pierwsze niepokojące ukłucie poczułam już w Sydney, gdy wybraliśmy się na costalwalk z Bondi do Coogee Beach. Zignorowałam je i postanowiłam, że nie będę się nim przejmować. Objawy znów się pojawiły w drodze. Z każdym dniem czułam jak symptomy się nasilają. W połowie wyjazdu dałam za wygraną. Wiedziałam, że dalsze ignorowanie faktów byłoby zwykłym okłamywaniem…

Australia: za górami, za lasami, czyli niewymuszony urok natury

Czułam jak krzyk więźnie w gardle wstrzymany w pół drogi między zachwytem a szaleństwem. Niewybrzmiały ryk wciśnięty między struny krtani dławił i wprowadzał w stan niemej bezsilności. Wdzierający się pod powieki wiatr rozpędzał delikatnie ostatnie wspomnienia miasta, pozostawionego zaledwie 90 kilometrów za plecami. Widok rozciągających się u stóp zielonych dolin koił rozedrgane zmysły, pobudzając jednocześnie…

Brisbane: sprintem po stolicy Queensland

Wjazd nie zapowiadał nic ciekawego na pewno nic ciekawszego od tego co widziałam, więc początkowo nawet się nie przejęłam, że w Brisbane spędzimy niecałą dobę. To ponoć trzecie pod względem wielkości miasto w Australii. Początki miało…cóż nie bardziej różowe niż Sydney. Nad pobliską Moreton Bay założona została osada skazańców. Pierwsza grupa zesłańców dotarła tu z…

10 rzeczy, które warto zrobić w Australii

Każdy kto odwiedza Australię robi to na swój sposób. Uwielbiam miasta, ale po prostu głupio byłoby zostać tylko w Sydney i nie wyściubić nosa. Dlatego pojechaliśmy do Brisbane i z powrotem. Na tyle starczyło nam czasu, bo tu odległości są gigantyczne. Co bym powtórzyła i poleciła Wam? Zdradzam właśnie w tym poście, który potraktujcie jako…

Ho Chi Minh: Komunizm na serio czy na niby?

Czułam się nieswojo, gdy na lotnisku w Ho Chi Minh Wietnamczyk z poważną miną służbisty lustrował moją twarz. Analizował zgodność zdjęcia z oryginałem, który stał przed nim w mojej niewielkiej postaci, czy co? Milczał. Zwyczajowa krótka chwila odprawy paszportowej przeciągnęła się wywołując lekki niepokój i wykręcają kąciki moich ust w nieznacznym, beznadziejnie wymuszonym uśmiechu. A…

Ho Chi Minh: Jak zwiedzić Sajgon w stylu kolonialnym?

Nieco ponad dekadę przed moimi urodzinami w kraju odległym o tysiące kilometrów od miejsca, w którym się urodziłam doszło do z pozoru mało znaczącej zmiany. Chodziło o nazwę, konkretnie nazwę miasta. Symbol francuskiej potęgi kolonialnej, duma Indochin, czyli dawny Sajgon przemianowano na Ho Chi Minh, na cześć lidera półnoncowietnamskich komunistów, a także przyszłego premiera i…

Vũng Tàu: co robić w wietnamskim mieście w martwym sezonie?

Neony biją po oczach z impulsywnością zbliżoną do tempa uderzeń skrzydeł kolibra. Jarzą się w dusznej i wilgotnej nocy wietnamskiego Vũng Tàu podnosząc i tak już gorącą atmosferę na ulicach. Czuję się jak w stroboskopowym świetle. Widzę urywki ulicy. Wielkie akwarium z wężami. Chłopaka z dziewczyną idących za rękę. Kota liżącego się po futrze przed…

Poznańska Palmiarnia

Jest takie miejsce na poznańskim Łazarzu, które przywodzi na myśl z jednej strony powieści pozytywistyczne, gdzie ci pracujący u podstaw czerpali chwilę wytchnienia od wyczerpującej codzienności, zaś z drugiej strony zdradza coś z fabuły Tomka w Krainie Kangurów lub na Czarnym Lądzie. Park Wilsona jest po prostu elegancki, po części urządzony w stylu angielskim, po…