Sopot: Czas zmierzwiony nad Bałtykiem

Wiatr przerzuca jedno ziarenko po drugim z prawej na lewą. Obok mojej stopy usypała się już całkiem spora górka, która z takim mozołem uformowana po chwili rozdmuchana została przez jeden mocniejszy podmuch. I nikt tego nie zauważył. Nie dlatego, że zajęci byli wszyscy wcieraniem olejków ochronnych w nagie ciała. Nie dlatego nawet, że parawany przesłoniły…

Wielkopolski Park Narodowy

Około 20 km na południe od Poznania znajduje się Jezioro Grójeckie. Jest to moje ulubione miejsce w Wielkopolskim Parku Narodowym, który ustanowiono w tym miejscu w 1957 roku. Przysłużył się do jego utworzenia profesor Uniwersytetu Poznańskiego – Adam Wodziczko, postulujący ochronę tego terenu, co nastąpiło dopiero pod koniec lat 50. XX wieku. Wielkopolski Park Narodowy…

Lanckorona: wieś stworzona dla horrorów

Mgła gęstniała. Ciężki dywan opadał coraz niżej. Chmury od paru dni nie przepuszczały słońca. Grube krople deszczu roztrzaskiwały się o drewniane poręcze. Wilgoć unosiła się w powietrzu rozciągając między drzewami firany ze strumieni deszczu. Lepkie błoto przyklejało się do podeszw butów tworząc coraz większą skorupę z ziemi, trawy i drobnych kamyczków. Dzień od nocy odróżniał…

O mnie – AKTUALIZACJA

Miło wreszcie się poznać tak trochę lepiej 😉 Serwuję krótki przerywnik w relacjach z podróży. Już jakiś czas prowadzę bloga i patrząc na stronę „O mnie” uznałam, że jest już zbyt uboga. To teraz ją podrasowałam i zdradziłam Wam sporo o sobie ➡O mnie

Sintra: Ekscentryczne pałace i tajemnicze ogrody

Krok za krokiem pięliśmy się ku górze. Droga była dobra. Co jakiś czas mijały nas małe busy. Kierowcy grzecznie pytali czy nas nie podwieźć, a my grzecznie odmawialiśmy. Zostało nam pół dnia. Wiedziałam, że wszystkiego nie zobaczę, dlatego od samego początku zrezygnowałam z biegania po Sintrze i zwiedzania po łebkach wszystkich jej cudowności a miasteczko…

Lędzin i Niechorze: Czasem słońce, czasem deszcz, czyli nasze polskie Bollywood

Zjechaliśmy z głównej drogi. Okolica wydawała się nieciekawa. Trudno było nam uwierzyć, że gdzieś tu kryje się ta popularna atrakcja turystyczna. Nawigacja wskazywała, że za 300 metrów będziemy u celu. Serio? – pomyślałam, patrząc na malutki parking przy osiedlu. Wyszliśmy i skierowaliśmy się na ścieżkę prowadzącą do Krzywego Lasu. Rozczarowałam się. Wielka atrakcja okazała się…

Islandia: mapa skarbów Południa

​Cisza sprawiła, że niemal słyszałam jak wielkie bryły lodu przesuwają się o  tysięczne milimetra. Stałam u stóp lodowca Svínafellsjökull i wpatrywałam się w jego mroźne oblicze naznaczone przez czas głębokimi bruzdami. Ciemne pęknięcia na krystalicznym tle tworzyły sieć, w którą dałam się złapać, bezwiednie, bez opamiętania, beznadziejnie zatracona w tym widoku. Lodowy pejzaż hipnotyzuje i pozostawia…

Meteory: klasztory zawieszone na skałach

Pustkowie. Na poboczu puch bawełny targany przez wiatr przewracał się raz w prawo, innym razem w lewo. Wydawał się równie co my zdezorientowany tą ogólną nicością wokół. Na kilkanaście kilometrów przed miejscowością Kastraki, bramą do Meteorów i naszym celem, nie było na drodze żadnych oznak, że jedziemy dobrze. Czarny asfalt pośrodku niczego prowadził donikąd. Presję…

Park Sołacki

Piętrowe wille z okazałymi okiennicami pysznią się dumnie na uboczu centrum miasta. Tworzą swoją małą enklawę, będąc dziś zaledwie wspomnieniem dawnej osady młyńskiej. Sołacz przez stulecia był bowiem wsią szlachecką, a dzielnica willowa, która dziś przeżywa prawdziwy renesans zaczęła kształtować się tu dopiero w końcu XIX wieku. Osią zaś tej dzielnicy, sercem willowej enklawy miał…

Sounion: Kameralna zatoczka w cieniu popularnej świątyni

Siedząc na wzniesieniu spoglądał w dół. Jego oczy zdradzały, że przeszedł więcej niż inni. Odgarnął stopą kamyki w idealnie białym kolorze. Jeden potoczył się w dół aż wreszcie spadł z klifu ginąc w lazurowych wodach Morza Egejskiego. Z wysokości ponad 60 metrów mężczyzna nie mógł dostrzec dramatu małego kamyka, nawet cichy plusk wody nie dotarł…

Łeba: Amatorski slow travel

Przeżywając prawdziwe rozpasanie w oparach lenistwa relaksowałam się długim weekendem w towarzystwie leżącego tuż obok Maćka i Rey. Nie opuszczałam łóżka przed 11. Jadłam słodkie bułki na śniadanie. Chadzałam na plażę bez obciążenia parawaningowego. Slow weekend nad Bałtykiem wystarczył by doładować energię. Choć to zupełnie do mnie niepodobne długi czerwcowy weekend spędziłam leniwie, bez harmonogramu…

Toledo: Miasto owładnięte duchem przeszłości

Rozedrgane od gorąca powietrze owiewa delikatnie ciało. Wdziera się pod bluzkę i łaskocze po plecach. Właśnie zostawiliśmy za sobą przyjemny chłód katedry i równie miły jej cień. Wcisnęliśmy się w wąskie uliczki miasteczka, przystrojone wyjątkowo tuż przed Bożym Ciałem. Uciekając przed spiekotą wdarliśmy się pod baldachimy i z prawdziwą rozkoszą przedzieraliśmy się przez gąszcz alejek….