Poznańska Palmiarnia

Jest takie miejsce na poznańskim Łazarzu, które przywodzi na myśl z jednej strony powieści pozytywistyczne, gdzie ci pracujący u podstaw czerpali chwilę wytchnienia od wyczerpującej codzienności, zaś z drugiej strony zdradza coś z fabuły Tomka w Krainie Kangurów lub na Czarnym Lądzie. Park Wilsona jest po prostu elegancki, po części urządzony w stylu angielskim, po…

Londyn: Sztuka o zwiedzaniu muzeów w ośmiu aktach z antraktami. Część 8

 Akt VIII – portrety Brytyjczyków Nie przepadam za uczuciem, gdy wiele oczu skierowanych jest w moją stronę. Mam z reguły wrażenie, że coś jest nie tak, bo czemu mieliby się wszyscy patrzeć na mnie. Jeszcze, gdybym coś powiedziała albo zrobiła, ale gdy po prostu idę spokojnym tempem, bez słowa, to wydaje się to podejrzane. Chyba,…

Przygoda na wakacjach: 10 mikro komediodramatów w podróży

Staliśmy na przystanku i czułam narastający stres. Autobus się spóźniał. Zapas czasu, jaki przyjęliśmy na dojechanie na lotnisko zaczynał się niepokojąco kurczyć. To zadziwiające. Przez cały czas pobytu w Hongkongu miałam wrażenie, że miasto pracuje na wysokich obrotach. A teraz, w chwili gdy najbardziej liczyłam na to tempo, miasto jakby zwolniło. Po 45 minutach przyjechał…

Zakopane: Doliny tatrzańskie w białej scenerii

Poczułam się prawie jak otulona wielką, białą, puchową pierzyną, gdyby nie to zimno. Szczypiący w rozgrzane do czerwoności policzki mróz, atakował ze zdwojoną siłą w każdej sekundzie, gdy tylko przerywaliśmy marsz. Dlatego nie stawaliśmy na długo, jednak sceneria przy schronisku siłą nas zatrzymała. Białe całuny spowijały dolinę tak delikatnie, że przy najlżejszych podmuchach wiatru wierzchnia…

Poznań: Przepraszam, a gdzie tu po piwo?

​Piwo nie jest kobiece. Ewentualnie niewielkie, zarabiane sokiem paniom przystoi. Piwa nie pije się w Polsce dużo. Ewentualnie do kiełbasy z grilla lub ogniska. Piwo najlepsze warzą Niemcy i Belgowie. Ewentualnie Czesi. Piwa się nie degustuje. Ewentualnie żłopie się kuflami niczym na Oktoberfest.  Bullshit! Kobiety nie są skazane na jasne lager z sokiem malinowym. Polacy…

Korynt: kanał o lazurowym kolorze

Najpierw poczułam ciepło. Odchyliłam głowę w stronę słońca. Poczułam lekkie szczypanie i delikatne mrowienie na policzkach. Poranek był przyjemny, ale już zwiastował piekielną temperaturę. Powietrze traciło z każdą minutą przyjemny, rześki ton, nabierając dusznego ciężaru, który – wiedziałam to – będzie towarzyszył nam już do końca dnia. Szybko zostawiliśmy za sobą nieduży, nieciekawy dworzec kolejowy…

Sopot: Czas zmierzwiony nad Bałtykiem

Wiatr przerzuca jedno ziarenko po drugim z prawej na lewą. Obok mojej stopy usypała się już całkiem spora górka, która z takim mozołem uformowana po chwili rozdmuchana została przez jeden mocniejszy podmuch. I nikt tego nie zauważył. Nie dlatego, że zajęci byli wszyscy wcieraniem olejków ochronnych w nagie ciała. Nie dlatego nawet, że parawany przesłoniły…

Wielkopolski Park Narodowy

Około 20 km na południe od Poznania znajduje się Jezioro Grójeckie. Jest to moje ulubione miejsce w Wielkopolskim Parku Narodowym, który ustanowiono w tym miejscu w 1957 roku. Przysłużył się do jego utworzenia profesor Uniwersytetu Poznańskiego – Adam Wodziczko, postulujący ochronę tego terenu, co nastąpiło dopiero pod koniec lat 50. XX wieku. Wielkopolski Park Narodowy…

Lanckorona: wieś stworzona dla horrorów

Mgła gęstniała. Ciężki dywan opadał coraz niżej. Chmury od paru dni nie przepuszczały słońca. Grube krople deszczu roztrzaskiwały się o drewniane poręcze. Wilgoć unosiła się w powietrzu rozciągając między drzewami firany ze strumieni deszczu. Lepkie błoto przyklejało się do podeszw butów tworząc coraz większą skorupę z ziemi, trawy i drobnych kamyczków. Dzień od nocy odróżniał…

O mnie – AKTUALIZACJA

Miło wreszcie się poznać tak trochę lepiej 😉 Serwuję krótki przerywnik w relacjach z podróży. Już jakiś czas prowadzę bloga i patrząc na stronę „O mnie” uznałam, że jest już zbyt uboga. To teraz ją podrasowałam i zdradziłam Wam sporo o sobie ➡O mnie

Sintra: Ekscentryczne pałace i tajemnicze ogrody

Krok za krokiem pięliśmy się ku górze. Droga była dobra. Co jakiś czas mijały nas małe busy. Kierowcy grzecznie pytali czy nas nie podwieźć, a my grzecznie odmawialiśmy. Zostało nam pół dnia. Wiedziałam, że wszystkiego nie zobaczę, dlatego od samego początku zrezygnowałam z biegania po Sintrze i zwiedzania po łebkach wszystkich jej cudowności a miasteczko…

Lędzin i Niechorze: Czasem słońce, czasem deszcz, czyli nasze polskie Bollywood

Zjechaliśmy z głównej drogi. Okolica wydawała się nieciekawa. Trudno było nam uwierzyć, że gdzieś tu kryje się ta popularna atrakcja turystyczna. Nawigacja wskazywała, że za 300 metrów będziemy u celu. Serio? – pomyślałam, patrząc na malutki parking przy osiedlu. Wyszliśmy i skierowaliśmy się na ścieżkę prowadzącą do Krzywego Lasu. Rozczarowałam się. Wielka atrakcja okazała się…